Teoria gender i jej konsekwencje społeczne 

Jolanta Próchniewicz

Utworzono: wtorek, 04, grudzień 2012 23:00

 

 Żeby zrozumieć, o co chodzi w teorii gender, najpierw trzeba przypomnieć pewne pojęcia z biologii. Pierwsza sprawa to różnica między płcią biologiczną a płcią psychologiczną. Płeć biologiczna (ang. sex) to funkcje rozrod­cze, budowa ciała (anatomia) i gospodarka hormonalna.Są one uwarunkowane genetycznie i niezależne od czynników społecznych.

Za­czynają istnieć w chwili poczęcia i rozwijają się w określonym porządku. Do chwili naro­dzin w rozwoju seksualnym płodu można wyróżnić trzy etapy: 1. okre­ślenie płci genetycznej, które dokonuje się w momencie zapłodnienia; 2. two­rzenie się gruczołów płciowych (ok. 7 tygodnia życia płodowego) 3. zróżnicowanie płciowe mózgu (od 3 miesiąca życia płodowego), które potem wpływać bę­dzie na funkcjonowanie płciowe naszego orga­nizmu i na powstawanie różnych zacho­wań (np. instynkt opiekuńczy u kobiet, większa agre­sywność i większa aktywność u mężczyzn). Płeć biologiczna, czyli seksualność, jest wrodzona i niezmienna (zmienić można jedynie pewne cechy budowy ciała, ale nie płeć).

Z kolei płeć psychologiczna, zwana też płcią kulturową (ang. gen­der) to w naszej płciowości elementy psychologiczne. Czasami mówimy psychoseksualność. Jest to jedna z fundamentalnych cech osobowości i nabywamy ją; kształtujemy w sobie intuicyjnie, przede wszystkim dzięki rodzicom i osobom z najbliż­szego oto­czenia. Na psychoseksualność składają się trzy składniki: 1. przekona­nie, że jest się płci męskiej lub żeńskiej, czyli tożsamość płciowa; 2. zachowania i postawy, które w danej kulturze kojarzone są z męskością lub kobiecością, czyli społeczna tożsa­mość płciowa (gender identity); 3. pociąg erotyczny, czyli orientacja psychoseksualna.

Kobieta i mężczyzna, funkcjonując w społeczeństwie, podejmują role społeczne, związane z płcią (gender role), a kobietom i mężczyznom wyznacza się różne role, co obserwacje życia codziennego potwierdzają. Większość tego, co uwa­żamy za typowo męskie lub typowo kobiece, ukształtowane jest przez kulturę, w której żyjemy. I właśnie ten fakt stał się w latach sześćdziesiątych XX wieku punktem wyjścia do teorii gender, która chce uwolnić osobę od stereotypów społecznych, związanych z płcią i od narzucania płci przez społeczeństwo. W praktyce oznacza to, że człowiek sam określałby swoją płeć, a tym samym – swoje preferencje seksualne.

Przekształcenie się teoretycznych rozważań w ideologię spowodowało konsekwencje: jej zwolennicy zaczęli się domagać pewnych praw społecznych, przede wszystkim uznania związków homoseksualnych za związki analogiczne z małżeństwami heteroseksualnymi i prawa do adopcji dzieci, a zakres żądań jest stopniowo poszerzany. Obecnie coraz głośniej słyszy się o żądaniu praw dla pozostałych seksualności nienormatywnych, takich jak transseksualiści, poligamiści, sadyści, masochiści, biseksualiści, pedofile, zoofile i inni.

Sprawa staje się coraz groźniejsza, więc miejmy nadzieję, że Kościół zabierze zdecydowanie głos w tej sprawie. Niestety, kwestia rewolucji seksualnej była trochę przespana: „Do czasu Jana Pawła II Kościół nie znalazł odpowiedzi na wyzwania rewolucji seksualnej (G. Weigel: Świadek nadziei).

Na temat gender mamy jedną oficjalną wypowiedź Papieskiej Rady ds. Rodziny w dokumencie Rodzina, małżeństwo i „wolne związki” z 2000 r. (pkt 8). Dokument opisuje ideologię gender: bycie mężczyzną lub kobietą nie jest określone przez płeć, lecz przez kulturę oraz że tożsamość płciowa rodzaju (gender) jest wynikiem relacji między społeczeństwem a jednostką i jest niezależna od osobistej tożsa­mości płciowej. Inaczej mówiąc w społeczeństwie płeć (gender) męska i żeńska jest re­zultatem [działania] wyłącznie czynników społecznych, bez żadnego związku z płciowym [wynikającym z płci biologicznej] wymiarem osoby. W ten sposób usprawie­dliwiona jest każda postawa płciowa, także homoseksualna, a społeczeństwo powinno się zmienić, tak, żeby włączyć do życia społecznego inne płci, oprócz męskiej i żeńskiej”.

Jest to jednak za mało, wobec niebywałej aktywności i ekspansji środowisk genderowych. Takie podejście kwestionuje funkcjonujące w społeczeństwie – a oparte na odwiecznych doświadczeniach ludzkości – przekonanie o zgodności płci biologicznej i kulturowej, o zgodności poczucia płci (jestem kobietą, jestem mężczyzną) z oczekiwaniami stawianymi osobie przez społeczeństwo jako kobiecie lub jako mężczyźnie i jest nie do przyjęcia w antropologii chrześcijańskiej. Na razie opowiadamy sobie dowcipy na ten temat (Mamusia wychodzi na spacer z niemowlęciem. Napotkana pani zagląda do wózeczka, uśmiecha się i mówi: jaki śliczny bobas! Chłopczyk czy dziewczynka? Mamusia odpowiada: Nie wiem, jak dorośnie, to samo zdecyduje). Ale już niedługo może nam nie być do śmiechu…


 

 

Francuski spór o płeć w podręczniku

www.rp.pl/arrykul/710114.htrnl?print=tak&p=0


Francja

Spór o płeć w podręczniku

Marcin Szymaniak 01-09-2011

 

 

 

Szkoła

Źródło: AFP

Prawica i środowiska katolickie protestują przeciw podręcznikowi, według którego ludzie nie powinni „określać się jako męscy lub żeńscy"

80 deputowanych rządzącej prawicowej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) zwróciło się do ministra edukacji Luca Chatela z apelem o wycofanie ze szkół nowych podręczników do przedmiotu nauka i życie na Ziemi (SVT). Posłowie skrytykowali teorię gender, na której opierają się autorzy książki dla I klasy liceum.

„Według tej teorii ludzie nie są definiowani jako kobiety i mężczyźni, ale jako osoby praktykujące określone formy seksualności: homoseksualiści, heteroseksualiści, biseksualiści, transseksualiści" - napisali deputowani. Podkreślili, że teoria gender nie jest naukowo zweryfikowana.

W podręczniku napisano min., że „płeć biologiczna ok- reśla nas jako samców lub samice, ale nie znaczy to, że możemy się definiować jako męscy lub żeńscy". Według autorów cechy uznawane za kobiece lub męskie wynikają często z uwarunkowań kulturowych.

Odpowiadając na apel posłów, minister Luc Chatel oznajmił, że nie będzie wpływał na wybór przez szkoły podręcznika do SVT. - Minister jest odpowiedzialny za tworzenie programów. Programy są udostępniane wydawcom, a ci mają zupełną swobodę w opracowywaniu podręczników- podkreślił.

Opozycyjna Partia Socjalistyczna skrytykowała posłów UMP. „Prawica jeszcze raz zaprezentowała totalnie zacofaną wizję tożsamości płciowej. Ta uporczywa chęć zamaskowania kulturowego, społecznego aspektu płci żeńskiej i męskiej, chęć zanegowania tożsamości seksualnych obrazuje sprzeciw prawicy wobec praw indywidualnych, w szczególności seksualnych" - napisała PS w komunikacie. W obronie podręcznika wystąpił też wpływowy związek zawodowy pracowników oświaty Unsa-Education.

Szef klubu parlamentarnego UMP Jean-Francois Cope powiedział, że resort edukacji nie powinien ingerować w treść podręczników, ale dodał, że posłowie z jego partii słusznie wyrazili zaniepokojenie. -Jest mocno szokujące, że teorię gender przedstawiono jako prawdę naukową, podczas gdy w rzeczywistości nią nie jest. To tak jakby w podręcznikach do ekonomii przedstawiano marksizm jako prawdę naukową, podczas gdy jest to jedynie teoria - stwierdził.

Kampanię przeciw podręcznikowi prowadzą też środowiska katolickie. Pod apelem przeciwko wykładaniu w liceach teorii gender zebrano 37 tys. podpisów.

 

Rzeczpospolita